Jak słynny plakat 'Rosie the Riveter' stał się symbolem kobiecej siły

Siedemdziesiąt pięć lat temu, obraz Normana Rockwella przedstawiający Rosie the Riveter pojawił się na okładce majowego wydania The Saturday Evening Post z 1943 roku.

Wielu mogło już znać fikcyjną Rosie z radia. Rok wcześniej po raz pierwszy wystąpiła w ogólnokrajowej piosence. Teraz pojawiała się w kioskach z gazetami i na milionach drzwi w całym kraju.

Dziś, kiedy ludzie słyszą „Rosie the Riveter”, obraz Rockwella nie przychodzi im na myśl.

W zamian za to, to wizerunek Rosie autorstwa J. Howarda Millera – prężącej się, noszącej czerwoną chustę, której towarzyszą słowa „We Can Do It!”kojarzy nam się z ikoną kultury II wojny światowej.

Nick Lehr/The Conversation
Podczas wojny plakat po lewej stronie, namalowany przez J. Howarda Millera, był wystawiony tylko przez dwa tygodnie. Z drugiej strony, plakat Normana Rockwella był oglądany przez miliony.

Beyoncé zamieściła go na Instagramie, Hillary Clinton użyła go w swoich kampaniach prezydenckich, a mnóstwo dóbr konsumpcyjnych, od kubków do kawy po magnesy, jest otynkowanych wersją Rosie autorstwa Millera. Wszyscy używają go, aby wysłać wiadomość o kobiecej sile.

Ale spośród wielu wersji Rosie the Riveter, niektórzy mogą być zaskoczeni, gdy dowiedzą się, że plakat Millera „We Can Do It!” był przez pewien czas jednym z najmniej popularnych. Plakat był eksponowany w fabrykach Westinghouse tylko przez dwa tygodnie i niewielu Amerykanów widziało go w czasie wojny.

Dlaczego inne wersje Rosie the Riveter były bardziej popularne w czasie wojny? I w jaki sposób ta wersja stała się Rosie, którą wyobrażamy sobie dzisiaj?

Dzisiaj słynny wizerunek Rosie the Riveter może przywoływać bohaterski sposób, w jaki kobiety podczas II wojny światowej podejmowały pracę, którą tradycyjnie wykonywali mężczyźni – pracownicy fabryki, taksówkarze, a nawet żołnierze – aby pomóc w wysiłku wojennym.

Ale w czasie wojny istniało sporo ambiwalencji wobec kobiet podejmujących pracę, zwłaszcza jeśli miały małe dzieci. Wysiłki mające na celu zapewnienie kobietom odpowiedniej opieki dziennej spotkały się z dużym sprzeciwem. Mężczyźni, którzy pozostali na froncie, byli przeciwni zatrudnianiu kobiet jako spawaczy, nitowaczy i pracowników budowlanych, obawiając się feminizacji tych zawodów i spadku płac.

Z powodu tych obaw dotyczących zmiennych ról płci, wiele wojennej propagandy przedstawiało kobiety, które kończyły przyjmując nietradycyjne role w pracy, jako atrakcyjne, białe, kobiece i należące do klasy średniej.

Najbardziej znanym wojennym wizerunkiem Rosie the Riveter był obraz Normana Rockwella na okładkę „The Saturday Evening Post”, który przedstawiał umięśnioną nitowniczkę swobodnie bezczeszczącą „Mein Kampf”. Propaganda szybko przedstawiała ich pracę jako tymczasową – coś, co miało trwać tylko przez czas wojny. Na wielu z tych plakatów można łatwo wyobrazić sobie kobiety powracające do swoich ról gospodyń domowych po zakończeniu wojny.

To z pewnością odzwierciedla niezwykły wkład kobiet w wysiłek wojenny. Jest też bardziej męska niż większość wojennej propagandy z udziałem kobiet, co niewątpliwie zaogniło niepokoje Amerykanów związane z rolami płciowymi. Jednocześnie jej kobiecość jest wciąż obecna dzięki czerwonej szmince i kobiecej figurze.

Oczywiście, po zakończeniu wojny kobiety zostały wypchnięte z tych ról, a Rosie została w dużej mierze zapomniana w latach wyżu demograficznego od 1946 do 1964 roku.

Ale na początku lat 80. feministki szukały obrazów z przeszłości, które mogłyby odzyskać jako symbol kobiecej siły. Być może wzięły pod uwagę obraz Rockwella. Ale w przeciwieństwie do dzieła Rockwella, mniej sławny plakat Westinghouse nie był objęty prawami autorskimi. Nie zawierał też zawoalowanego odniesienia do wojny: „Mein Kampf.”

W erze postwietnamskiej, feministki chciały wizerunku kobiety, który był wizualnie atrakcyjny, ale niekoniecznie pro-wojenny. Ponadto, w porównaniu z obrazem Rockwella, kobieta na plakacie Millera nie jest tak oczywista, jak ta z klasy robotniczej i łatwo można nią manipulować, by wspierała szeroki wachlarz spraw aktywistycznych.

W końcu przesłanie, jakie feministki chciały przekazać za pomocą tego obrazu, nie było oryginalnym przesłaniem plakatu. Plakat Millera, podobnie jak większość propagandy Rosie, miał być wezwaniem dla mężczyzn i kobiet do wspólnej pracy na czas wojny z patriotycznego obowiązku.

Ale ponieważ wciąż borykano się z powszechną dyskryminacją zawodową i płacową, feministki chciały po prostu wykorzystać Rosie, by pokazać, że kobiety mogą wykonywać zawody tradycyjnie wykonywane przez mężczyzn równie dobrze, jeśli nie lepiej. Slogan „We Can Do It!” początkowo odnosił się do wygrania wojny. Ale teraz ma sugerować, że kobiety mogą zrobić wszystko, do czego się zmuszą.

Niosąca czerwoną bandanę Rosie była kobieco atrakcyjna, śmiała, ale nie zbyt konfrontacyjna. Innymi słowy, wizerunek ten był bezpiecznym, plastycznym orędownikiem, który jest wykorzystywany do dziś.

Sarah Myers, adiunkt historii, Saint Francis University i G. Kurt Piehler, profesor nadzwyczajny historii, Florida State University

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w The Conversation. Przeczytaj oryginalny artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *